Książki

sobota, 3 sierpnia 2013

Recenzja – Joanna - Z Apteczki Babuni - Balsam nawilżająco - regenerujący

Witam serdecznie




Od kilku lat walczę z moimi włosami. Niestety, na własne życzenie i z głupoty, z kiedyś pięknych, grubych i zdrowych włosów, zafundowałam sobie rewelacyjne sianko na głowie. I dopiero wtedy doceniłam to, co miałam. Ale co robić, skoro mleko się już wylało. Włosy zniszczyłam tak, że w zasadzie mogłam je tylko obciąć na chłopczycę. Nie zrobiłam tego. Zacisnęłam zęby i starałam się nie patrzeć w lustro. Odstawiłam w kąt suszarkę (prostownicy i lokówki nie używałam właściwie nigdy) i zainteresowałam się kosmetykami do włosów. Postanowiłam ratować to, co mi zostało, a zarazem zapuścić zdrowe i piękne włosy.

Jednym z kosmetyków, które pomogły mi przetrwać 1,5 roku z przesuszonymi kudełkami był balsam nawilżająco-regenerujący ‘Z apteczki babuni’ Joanny.

 



Długo zwlekałam z zakupem, obawiając się używania odżywek bez spłukiwania. Byłam przekonana, że będę mieć po nich oklapnięte, szybko przetłuszczające się włosy. Jakże się myliłam!!! Moje mocno zniszczone włosy po użyciu balsamu dały się bez problemu rozczesać także za pomocą zwykłego grzebienia. Nawet, jeśli po umyciu włosów nie użyłam maseczki/odżywki do spłukiwania, sam balsam radził sobie więcej, niż zadowalająco. Co ważniejsze, trudno było ‘przedobrzyć’ z ilością nakładanego kosmetyku.

Jakość - dla mnie rewelacyjna. Nie spodziewałam się tak dobrego efektu. Nie sądziłam, aby balsam (czy cokolwiek innego) był w stanie zregenerować moje mocno zniszczone farbowaniem/rozjaśnianiem i trwałą ondulacją włosy. Przesuszonym końcówkom nic, poza nożyczkami, nie jest w stanie pomóc. Jednak włosy po użyciu balsamu wyglądały o niebo lepiej, prawie jakby nie były zniszczone wcześniej wymienionymi zabiegami.

Zapach – rzecz gustu. Określiłabym go jako średnio intensywny, słodkawy, lekko chemiczny. Ogólnie przyjemny i utrzymujący się na włosach przez co najmniej kilka godzin, a czasem do kolejnego mycia.

Konsystencja – rzadka, trochę wodnista, lejąca się. Dla mnie plus. Łatwo było wydobyć balsam z butelki i nałożyć równomiernie na włosy. Mimo wodnistości, nie spływał i zostawał na włosach, a nie na bluzce.

Efekt – swobodne rozczesywanie włosów, miękkość, zdrowy wygląd. Część włosów, która miała przygodę z trwałą ondulacją, po użyciu balsamu uzyskała piękny, dość trwały skręt, intensywniejszy niż bezpośrednio po zabiegu. Włosy były obciążone, ale nie klapnięte. Zapominam o kłopotach z puszeniem i elektryzowaniem włosów.

Mogę śmiało powiedzieć, że balsam ten (do spółki z serum Marion) uchronił mnie przed radykalnym obcięciem włosów.

A jak u Was sprawdził się ten balsam? Czy podobnie jak ja, jesteście zadowolone?

Pozdrawiam serdecznie

KatVenea

 



piątek, 2 sierpnia 2013

inspiracja lekcjami Madame Chic


Witam serdecznie

Wracam do tematu ubraniowego. Dla odmiany, z dwóch wieszaków ubrań z ‘Jak się nie ubierać’ , z zainteresowaniem obejrzałam filmy na youtube dotyczące 10 ubrań w szafie. Poniżej linki:


Trafiłam na nie zupełnie przypadkiem, szukając zupełnie innej inspiracji. Przyznaję, że szczerze rozbroił mnie filmik o szafie na jesień/zimę, a szczególnie określenie „chłodno” dla temperatury 26 st.C. Choć przy niedawnych 36 st.C może się to wydawać niską temperaturą.

 

Mimo wszystko zgadzam się z główną ideą – jakość ponad ilość.

 

Autorka wydała książkę, dostępną także w Polsce. Fragment, dostępny w sieci, tylko rozbudził apetyt na więcej. Mam ogromną ochotę przeczytać całą książkę. Może nawet zakupię na własność.

 

Pozdrawiam serdecznie

KatVenea

środa, 31 lipca 2013

wariacje na temat 'Jak się nie ubierać'


Witam serdecznie

Od dawna marzę o posiadaniu fajnej, odpowiadającej mi w 100%, garderoby. Wszystko zaczęło się od programu „Jak się nie ubierać”. Oglądając każdy odcinek byłam pod ogromnym wrażeniem, jak kilka dobrze dobranych do figury i stylu życia ubrań, dodatków, fryzury i makijażu, mogą zmienić człowieka. Najciekawszą częścią było kilka ostatnich minut – podsumowanie zakupów. Uczestniczki (panowie pojawili się może w kilu odcinkach) pokazywały na 2 wieszakach efekt 2-dniowych zakupów. Stosunkowo niewielka ilość ubrań pozwalała na stworzenie nawet kilkudziesięciu zestawów na różne okazje (rekordem, który pamiętam, było około 40-50 zestawów). Zamiast szafy pełnej byle jakich (i często wręcz jednakowych) ciuchów, uczestniczki posiadały zazwyczaj:

·          5-10 par spodni- w tym jeansy, spodnie w kant, spodnie dresowe

·          1-2 zestawy garniturowe – dla pracujących w bezpośrednim kontakcie z klientem

·          3-5 spódnic – zazwyczaj pojawiała się spódnica ołówkowa

·          2-3 codzienne sukienki – do pracy i na niezobowiązujące wyjścia weekendowe

·          2 wyjściowe sukienki – na ekstra okazje, ważną randkę, wesela

·          10-15 bluzek – w tym zazwyczaj biała/czarna koszulowa, jedwabne topy i bluzki na ramiączka

·          3-5 żakietów – pasujących zarówno do spodni w kant, spódnic jak i sukienek

·          3-5 kardiganów – zawsze 1 czarny, pozostałe w mocniejszych, wyrazistych barwach

·          Ramoneska i/lub kurtka jeansowa – komentować nie trzeba ;)

·          6-10 par butów – baleriny, szpilki, czółenka, kozaki (to dla chłodniejszego klimatu), kolorowe i w klasycznej czerni

·          3-5 torebek – mniejsza, na wieczorny wypad do pabu, codzienna do pracy, inna w intensywnym kolorze jako wyróżniający się dodatek

·          Dodatki – paski, apaszki, biżuteria – wisienka na torcie

Osobiście dodałabym jeszcze jako podstawę – dobrze dobraną bieliznę, a w szczególności staniki. Te, które przekonały się do noszenia prawidłowego (!!!) rozmiaru, wiedzą, o czym mówię. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, polecam forum biuściastych. Tam dowiecie się wszystkiego, a nawet jeszcze więcej ;)

Temat będzie miał ciąg dalszy

Pozdrawiam serdecznie

KatVenea

wtorek, 30 lipca 2013

powitanie

Witam serdecznie

 

Pisać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej.

Ale nie o to chodzi jak co komu wychodzi.

Czasami człowiek musi, inaczej się udusi….

Interesują mnie różne zagadnienia – fotografia, muzyka, literatura, moda, uroda, wszelkiego typu DIY/hand made, kuchnia polska i zagraniczna, podróże,… Dużo tego, a o kilku rzeczach mogę wypowiedzieć się publicznie.
Zapraszam do czytania i komentowania i dyskusji.
KatVenea


 


KatVenea